Niezależnie od tego, czy wierzymy, że nasza duchowa podróż obejmuje uwalnianie karmicznych warstw z przeszłych żyć, czy oczyszczanie emocjonalnych śmieci, żeby pomóc w podniesieniu energii całej ludzkości, często, gdy proces uzdrawiania się pogłębia, zauważamy, że na powierzchnię wychodzą powtarzające się schematy.
Tego typu wzorce mogą odgrywać podobne role w związkach, które odzwierciedlają dynamikę i uwarunkowanie naszej rodziny lub pokazują nasze samo-destrukcyjne nawyki, które są aktywne, gdy nie jesteśmy w pełni zestrojeni z energią Źródła.
Niezależnie od tego, z jakimi wzorcami mamy do czynienia w danym momencie, kiedy patrzymy na naszą podróż z punktu widzenia ego, to może być zupełnie naturalne, że chcemy przyśpieszyć proces uzdrawiania i jak najszybciej znaleźć się po drugiej stronie bólu lub nieszczęścia. W takim wypadku, mamy do czynienia z fałszywą duchową dojrzałością, a to sprawia, że bardziej skupiamy się na tym, co możemy dostać od Wszechświata, zamiast żyć w autentycznej harmonii z przepływem życia.
Powinniśmy delektować się każdą chwilą jako okazją do spojrzenia na naszą rzeczywistość z odświeżoną klarownością, bez względu na to, czy coś idzie po naszej myśli, czy nie. Kiedy potrafimy uznać krzywą uczenia się naszej wiecznie poszerzającej się natury za dar, a nie postrzegać ją jako przekleństwo, zaczynamy dostrzegać, jak naprawdę szczodry jest Wszechświat.
Źródło dokładnie wie, kim mamy się stać, dlatego przybyliśmy tutaj, żeby przeżyć tak cudowną przygodę. Źródło wie również, że nasza ewolucja wynikała z intuicyjnych i odważnych wyborów, których dokonywaliśmy w wyniku otrzymywanych wglądów. Stąd często może powstać wrażenie, że powtarzamy pewne wzorce i relacje, bez względu na to, jak często próbujemy zmieniać scenografię naszej rzeczywistości. Wynika to z tego, że Energia Źródła nigdy nie chciałaby, żeby ktokolwiek przeoczył choćby odrobinę mądrości lub zapomniał, jak kluczową rolę odegrał każdy moment w naszym tryumfalnym spełnieniu.
Dlatego właśnie sytuacje w naszym życiu powtarzają się dla naszego dobra, nigdy jako forma kary… a trajektoria naszej ewolucji przypomina spiralne schody wglądu. Tak jak wtedy, gdy wspinamy się po kręconych schodach do góry i co prawda ciągle robimy zakręty, mając tę samą rzeczywistość przed oczami, ale zawsze, z każdym zakrętem, widzimy ją z szerszej i wyższej perspektywy.
Oznacza to, że nawet jeśli pewne wzorce powtarzają się przez całe nasze życie, zawsze doświadczamy ich z bardziej poszerzonego poziomu świadomości niż ten, który mieliśmy w przeszłości. Jeżeli skupiamy się na doświadczeniach jako zabobonnej formie kary, niewinnie zaprzeczamy świadomości przenikającej każdą chwilę, która może zobaczyć to, co jeszcze nie zostało dostrzeżone, jednocześnie ośmielając się zareagować tak, jak jeszcze nigdy wcześniej tego nie zrobiliśmy.
Ponieważ podstawowa zmiana w świadomości polega na przekształceniu naszego związku z rzeczywistością, wzorce i tematy muszą być obejrzane pod różnymi kątami i zbadane na wielu poziomach. Chociaż wydaje się, że powtarzamy w życiu te same wzorce i sytuacje, tak naprawdę, mijamy po prostu podobne zakręty w doświadczeniu, ale z wyższych poziomów perspektywy. Dzięki takiemu rozumieniu możemy uwolnić się od przekonania, że będziemy mieli za sobą daną lekcję, gdy tylko zrobimy wszystko, jak trzeba i zaakceptować cały proces, który ostatecznie gwarantuje nam nasze najbardziej tryumfalne zwycięstwo.
Ironia świadomości skupionej na sercu polega na zdaniu sobie sprawy, jak wiele potrzeba dojrzałości, integralności i autentyczności, żeby ujawniła się nasza najwyższa dojrzałość, integralność i autentyczność. Dlatego właśnie największym wkładem ego dla naszego wzrostu jest odpuścić, zintegrować się i wcielić z powrotem w Źródło.
Podczas gdy ego desperacko próbuje wszystko naprawiać, co rusz spotyka się z niepowodzeniem i niemożnością osiągnięcia najwspanialszych duchowych sukcesów, ponieważ istnieją one tam, gdzie ono nie istnieje. Gdy nasza poszerzająca się świadomość coraz bardziej osadza się w naszych sercach, jesteśmy w stanie zobaczyć, że naszą misją wcale nie jest pozbycie się ego. Przeciwnie, uczymy się w jaki sposób kochać je tak bezwarunkowo, że znajduje ono poczucie bezpieczeństwa i odwagę, żeby odpuścić i powrócić do światła.
Matt Kahn