Slim Spurling to amerykański wynalazca, badacz i duchowy mentor, znany ze swojej pracy w dziedzinie zdrowia i energii. Spurling opracował tzw. „Light-Life Technology”, czyli metodę uzdrawiania i równoważenia pól energetycznych, która opiera się na zastosowaniu specjalnych narzędzi, geometrii, kolorów i metali. W swojej pracy Spurling wykorzystywał między innymi zjawiska związane z polem magnetycznym Ziemi, a jego metoda znalazła zastosowanie w różnych dziedzinach, od medycyny i terapii, po rolnictwo i budownictwo.
Przeczytajcie opis niezwykłego eksperymentu z Denver. Fragment pochodzi z opublikowanej w Polsce książki o życiu i odkryciach tego wynalazcy – Wszechświat Slima Spurlinga
Wiele osób słyszało historię o eksperymencie z zanieczyszczeniem powietrza w Denver. Drunvalo Melchizedek wielokrotnie mówił o tym na swoich warsztatach, pisano o tym tu i ówdzie. W pierwszym rozdziale książki, Living In The Heart (Żyjąc w sercu), Drunvalo opisuje szczegółowo swoje doświadczenia związane z projektem usuwania zanieczyszczeń z powietrza. To, co znajduje się poniżej, to wersja Slima dotycząca tej historii i wszystkiego, co do niej doprowadziło.
Na początku 1994 roku Bob Dratch prowadził w Kalifornii warsztaty, w których wykorzystywał swój Molekularny Skaner. Kiedy tam był, zauważył, że tuż przy wybrzeżu znajduje się osobliwa formacja chmur. Powiedział, że wyglądało to jak stado rekinów skierowane w stronę morza. Ta formacja chmur unosiła się tuż nad strefą uskoku, tego samego, który miał później wyzwolić trzęsienie ziemi w Northridge – trzęsienie, które okazało się wystarczająco duże, żeby dosłownie zadzwonić naszą planetą jak dzwonem.
Przed tym trzęsieniem Bob dokonał kilku odczytów na swoim skanerze, które ujawniły bardzo nietypową sygnaturę. Po wystąpieniu trzęsienia ziemi, układ chmur zniknął, a nietypowa sygnatura zniknęła z jego skanera. Odczuwał silny związek pomiędzy trzęsieniem ziemi, układem chmur i anomaliami w częstotliwościach odczytywanymi przez jego urządzenie.
Kiedy wrócił z Kalifornii około tydzień później, on i Slim zaczęli omawiać trzęsienie ziemi i swoje wnioski. W tym czasie, dokładnie taki sam układ chmur pojawił się wzdłuż pasma Front Range Gór Skalistych nad tym, co znane jest jako uskok Golden Fault.
Około dziesiątej rano Bob zadzwonił do Slima bardzo poruszony. Wzdłuż uskoku Golden Fault jego skaner pokazywał dokładnie ten sam niszczycielski wzorzec rezonansu, który pojawił się na jego ekranie przed trzęsieniem ziemi w Northridge. Bob wspomniał, że jego pies zachowywał się nerwowo, jak to psy mają w zwyczaju robić przed trzęsieniami ziemi. Bob jest wyjątkowo wrażliwy i poczuł, że coś „naprawdę okropnego wisi w powietrzu”.
Do tego czasu Bob pojął już moc i naturę Narzędzi Light-Life®, więc poprosił Slima o wybranie narzędzia i sprawdzenie, czy może wyeliminować potencjał tego trzęsienia ziemi. Slim wyszedł na zewnątrz z trzyipółkubitowym pierścieniem i powoli, ruchem skanującym, kierował wiązkę pierścienia z północy na południe, tam i z powrotem w poprzek linii uskoku, która znajdowała się niecały kilometr od jego domu.
Ponieważ miał umówione spotkanie w Denver, mógł poświęcić temu zadaniu tylko dwadzieścia minut, ale kiedy wrócił trzy godziny później, Bob zadzwonił do niego z dobrą wiadomością. Jego okropne przeczucie opuściło go, pies nie był już niespokojny, a odczyt na skanerze był w granicach normy, bez niczego, co wskazywałoby na trzęsienie ziemi. Specyficzny układ chmur również się rozproszył.
Po tej serii wymieniania się informacjami, obserwacji i eksperymentów, Slim chciał sprawdzić czy skaner Boba może wychwycić pole energetyczne pierścienia, lub „wiązkę” pierścienia na odległość. Umówili się więc wstępnie na konkretną godzinę i zadzwonili do siebie, żeby przeprowadzić eksperyment.
Laboratorium Boba znajdowało się około piętnaście kilometrów od domu Slima, po drugiej stronie góry. Wiedzieli, że jeśli Bob skieruje swój skaner pionowo, wiązka pierścienia przetnie pole widzenia skanera i zostanie wychwycona na ekranie. Tak się złożyło, że tuż nad laboratorium Boba unosiła się maleńka chmura w kształcie soczewki o średnicy około stu metrów. Slim poprosił go o skierowanie wiązki skanera bezpośrednio na chmurę i zwrócony na północny zachód, zaczął omiatać horyzont pierścieniem.
Wyobraź sobie długą na piętnaście kilometrów kantówkę o przekroju 2 na 4 cale (ang. „two-by-four” to wg Cambridge Dictionary „standardowy rozmiar gotowego drewna używanego do budowy” – w języku polskim nie ma na to konkretnego terminu i wszystkie słowniki podają właśnie taki opis – przyp. tłum.) przeczesującą horyzont. Slim zastosował powolny ruch, trochę jak ruch wskazówki godzinowej w zegarze. Dzięki temu Bob mógł wychwycić wiązkę energii pierścienia w polu widzenia swojego skanera. Gdy połączenie zostało ustabilizowane, skierował promień ku górze tak, żeby przeciął się z formacją chmur nad laboratorium.
Bob potwierdził, że wiązka zrównała się z chmurą, a po piętnastu minutach Slim poprosił go o zwiększenie częstotliwości jako sygnału dźwiękowego. Bob przekształcił zapis z komputera w dźwięk przypominający brzęczenie muchy na drugim końcu telefonu. [W taki oto sposób] uchwycili na taśmie częstotliwość cząsteczek wody w chmurze.
Następną rzeczą, którą powiedział Bob, było – O rany, laboratorium pachnie ozonem, niczym świeże powietrze na wiosnę! To było interesujące, ponieważ całkiem niedawno do pieca w laboratorium Boba wpełzła mysz i usmażyła się tam lub zdechła, a on narzekał, że smród był nie do wytrzymania. Teraz odór zniknął. Pierwszą myślą Slima było – Wow, mamy urządzenie zapewniające świeże powietrze. To soniczny oczyszczacz powietrza! Bob uznał to za tak dobry pomysł, że zrobił kopię taśmy i podrzucił ją Slimowi kilka dni później.
Wkrótce Slim dla zabawy odtworzył taśmę z częstotliwością wody na boomboxie. Ustawił Harmonizator Środowiskowy pomiędzy głośnikami boom boxa i natychmiast wyczuł efekt odświeżenia powietrza w pokoju. Na zewnątrz poczuł naprawdę przyjemny, świeży zapach górskiej łąki, naturalny zapach ozonu, który towarzyszy ulewie lub świeżo skoszonej trawie.
Slim zadzwonił do Boba, żeby powiedzieć mu, co się dzieje i odtworzył taśmę, z harmonizatorem umieszczonym przed głośnikiem. Po kilku minutach Bob stwierdził, że czuł się tak, jakby przez jego ciało przechodziła chłodna bryza. Czuł, że pole energetyczne, które stworzyli, rozszerza się.
Częstotliwość dźwięku z taśmy spowodowała, że efekt harmonizatora rozszerzył się na odległość co najmniej piętnastu kilometrów, czyli na dystans dzielący go od laboratorium Boba. Minęło jeszcze kilka minut, zanim „bryza”, którą odczuwał Bob, przestała owiewać jego ciało. Na podstawie tego czasu oszacowali, że promień tego pola energetycznego urósł do co najmniej dwudziestu pięciu kilometrów.
Następny krok był oczywisty. Jeśli mogliby stworzyć tego rodzaju efekt w promieniu dwudziestu pięciu kilometrów, wtedy efekt oczyszczania powietrza, którego doświadczyli w laboratorium i w domu, mógłby zostać rozszerzony na większy obszar. Bob zrobił dziesięć kolejnych takich taśm, a Slim zajął się produkcją dziesięciu kolejnych Harmonizatorów Środowiskowych. Były one podobne do tych, które produkuje teraz, choć mniej zaawansowane.
Dziesięć harmonizatorów i taśmy przekazano niewielkiej grupie ludzi, którzy mieli już doświadczenie z wczesnymi pierścieniami i cewkami. (Slim wciąż ma listę nazwisk osób, które wzięły udział w tym eksperymencie). Każda jednostka była rozmieszczona strategicznie. Jedna została ustawiona około dwudziestu pięciu kilometrów na północ od Colorado Springs. Inna trafiła do Parker, dwadzieścia pięć kilometrów dalej. W rejonie Denver ustawiono pięć jednostek, obejmujących północną, południową, wschodnią i zachodnią część miasta. Jedna jednostka została umieszczona w Golden, inna tuż na północ od Boulder, a jedna pracowała również w Fort Collins.
Mając wszystko przygotowane do pracy, o godzinie pierwszej po południu 18 marca 1994 roku wszyscy nieprzerwanie odtwarzali taśmę do swoich harmonizatorów przez dokładnie godzinę. O godzinie drugiej tego dnia eksperyment się zakończył. Uczestnicy czekali na wyniki pracy.
Wracając do domu z północy Boulder tego wieczoru, Slim przekroczył Rocky Flats, tuż na zachód od Denver. W Rocky Flats od lat produkuje się elementy bomby wodorowej, a teren ten jest naładowany toksycznym plutonem. Gdy przejeżdża się przez to miejsce i spojrzy na dolinę, linia horyzontu na wschód od Denver jest oddalona o niecałe sto kilometrów. Slim podróżował tą drogą wiele razy wcześniej i nigdy nie był w stanie zobaczyć Denver przez słynną „brązową chmurę”. Toksyczny pluton w Rocky Flats był głównym czynnikiem przyczyniającym się do jej powstania, odgrywając dużą rolę w umieszczeniu Denver na szczycie listy najbardziej zanieczyszczonych miast w USA.
Ale o siódmej wieczorem w marcu 1994 roku powietrze wokół Rocky Flats było tak krystalicznie czyste, że na horyzoncie w odległości około stu kilometrów można by było dostrzec płomień świecy. Slim widział dokładnie światła domów. Nawet światła samochodów na autostradzie były widoczne gołym okiem aż do Keenesburga i Hudson, co normalnie jest niemożliwe. Niebo było tej nocy tak czyste, że wydawało się całkowicie czarne. Nie było żadnego błękitu ani rozproszenia światła, co jest typowe nad miastem w nocy.
Według Slima, światło odbijające się od chmury zanieczyszczeń nad Denver przez lata umożliwiało swobodne czytanie gazety po zmroku. Ale tej nocy nie było nic poza czarnym sklepieniem nad głową, z większymi i wyraźniejszymi gwiazdami, niż kiedykolwiek widział na tej wysokości. Mówi, że było to porównywalne z kolorem nieba i wielkością gwiazd podczas biwakowania na wysokości 10 000 lub 12 000 stóp (3 – 3,5 tysięcy metrów nad poziomem morza – przyp. tłum).
Slim zjechał na pobocze i zalał się łzami. Przez dwadzieścia minut płakał z radości, pełen ulgi, że istnieje metoda radzenia sobie z zagrażającym życiu zanieczyszczeniem powietrza na tej planecie. W tym momencie olśniło go, że teraz zanieczyszczenia powietrza można niemal natychmiast usunąć – jedno miasto po drugim. Od 1986 roku całe jego życie było poświęcone rozwiązaniu tego problemu. To była długa podróż. Potrzebował się porządnie wypłakać.
Następnego dnia w południe pojawił się meteorolog z Kanału 4 z raportem południowym. Powiedział – Powietrze jest tak czyste, że można zobaczyć Utah! Widoczność [sięgająca] aż do Utah po latach niemożności zobaczenia choćby Denver była prawdziwym cudem. Dla Slima było to zdecydowanie coś więcej niż tylko zjawisko meteorologiczne. To był „początek końca” zanieczyszczenia powietrza na tej planecie.
Oprócz niższych poziomów zanieczyszczeń, eksperyment w Denver okazał się wywoływać jeszcze jeden bardzo pozytywny efekt uboczny. Raport kwartalny z 1994 dotyczący statystyk przestępczości w Denver wykazał, że między marcem, a czerwcem tego roku przestępczość spadła o 33 procent. Szef policji stwierdził, że to siły policyjne o wiele skuteczniej wykonują swoje obowiązki, co oczywiście mogło być prawdą. Ale jeśli rzeczywiście byli skuteczniejsi, to możliwe, że pole energetyczne generowane przez harmonizatory i brak uciążliwego zanieczyszczenia powietrza miały z tym coś wspólnego.
Slim kontynuował używanie harmonizatorów do oczyszczania powietrza w Denver przez następne kilka miesięcy i robi to do dziś. Oczywiście szukał jakiejś oficjalnej dokumentacji zmian jakości powietrza, o których wiedział, że nastąpiły w marcu. Z powodu zwykłych biurokratycznych utrudnień, uzyskanie kopii oficjalnego raportu zajęło mu niemal rok. W międzyczasie Denver zostało usunięte z listy najbardziej zanieczyszczonych miast w marcu 1994 roku.
Dopiero w kwietniu 2002 roku, osiem lat później, wiadomość o pozbyciu się zanieczyszczeń trafiła na pierwsze strony gazet w Kolorado. Na dużej konferencji prasowej z udziałem gubernatora, urzędnicy EPA i Departamentu Zdrowia byli w końcu skłonni publicznie przyznać, że coś się zmieniło. Zasługę przypisano zaostrzonym normom emisji samochodów i pieców opalanych drewnem.
Urzędy są sparaliżowane przez siły, które trudno zrozumieć. I łatwiej jest po prostu nie wywoływać wilka z lasu, zwłaszcza, jeśli ów wilk „działa na rzecz pożytku publicznego”. W 1994 roku ostatnią rzeczą, jaką urzędnicy chcieli usłyszeć, było to, że zanieczyszczenie powietrza już nie musi być problemem. Smutna prawda jest taka, że ich praca i pensje zależały od tego, żeby utrzymać ten wynalazek w tajemnicy. Nawet jeśli rozumieli, co osiągnęli Slim i jego grupa, aż do 2002 roku, kiedy to stało się zbyt oczywiste, żeby to zignorować, byli zbyt ograniczeni przez system, żeby otworzyć oczy.
Slim mógł się ujawnić i przypisać sobie zasługi za te zmiany już na samym początku, ale wiedział wystarczająco dużo, żeby tego nie robić. Nikt by mu nie uwierzył. Przeciętny człowiek jest dość sceptyczny, gdy chodzi o takie rzeczy jak pierścienie czy płaszczyzny tensorowe. W końcu wszędzie powtarza się, że zanieczyszczenie powietrza i przestępczość to problemy nie do rozwiązania. Jak coś tak prostego mogłoby działać? I to właśnie jakiś stary chudzielec ze wsi miałby posiadać rozwiązanie? Czy to nie jakiś fizyk z NASA powinien był to rozgryźć? Trudno w coś takiego uwierzyć. Ale łatwiej w to uwierzyć, kiedy wiesz, że Slim Spurling mógłby pojechać do każdego zanieczyszczonego miasta na każdym kontynencie na planecie i powielić wyniki.
Cal Garrison – Wszechświat Slima Spurlinga